Pamiętacie kalkomanię z dzieciństwa? Przykładało się taki obrazek na ramię (najlepiej kilka dla lepszego efektu) zalewało na chwilę wodą i czekało kilka minut na rezultat. Już po chwili mieliśmy coś, co do złudzenia przypominało tatuaż. Co z tego że była to napis New Kids on The Block, Bravo! czy głowa Barbi. A nóż się ktoś nabierze, że to prawdziwy.
Dlaczego o tym piszę? Właśnie zaczął Off Festival, tym razem w Katowicach. Na jednym ze stoisk można znaleźć darmowe kalkomanie wspierające akcję Europejska Stolica Kulkury dla Katowic 2016. Bardzo pomysłowy sposób na promocję. Zwłaszcza że kalkomanie prezentują się znakomicie – szczególnie ta w stylu retro z wąsatym mężczyzną.
Można je nałożyć na miejscu – miły Pan obsługujący stoisko chętnie podaje butelkę z wodą. A dla tych, którzy nie pamiętają jak to się robi – obrazkowa instrukcja na odwrocie.



Kolejnym pozytywnym akcentem są darmowe pocztówki, które można wysłać z Off Festivalu. Pamiętacie kiedy ostatnio wysłaliście pocztówkę z wakacji? Dobrych kilka lat temu, a może jeszcze w latach 90-tych? No właśnie…
Off Festival przywraca fajny zwyczaj, który dziś już mało osób praktykuje. Pocztówki za całkowicie za darmo i uwaga, uwaga: można je wysyłać także do znajomych i rodziny za granicę. Kartki są całkiem sporego formatu i zostały pięknie zaprojektowane.


Dla wszystkich zainteresowanych: stoisko z pocztówkami i kalkomanią znajduje się od strony Sceny Leśnej. Udanej zabawy!







Cholera przegapiłem, ale już za kilka godzin się nadrobi Fajny wpis
Świetne masz te pomysły na wpisy. Kalkomania to jest coś. Korzystałem nie tylko z tej zagnieżdżonej w gumach balonowych i chipsach. Mało tego, jak to na chłopaka przystało grywałem w piłkę. A gracz musi mieć numerek na koszulce. Więc korzystałem i z żelazka, by sobie taki numer zaprasować. Wojna z kumplami była o numery napastników 8,10,11. Każdy chciał te cyferki nosić na plecach. Nie było wtedy możliwości zakupu koszulek idoli, klubów. To były czasy.
@Tomekk dzięki ) Przed stoiskiem stoi duża skrzynka na listy, więc widać je z daleka. Pocztówek jest nieco więcej, niestety nie wszystkie nadały się do publikacji. Najnormalniej w świecie zmokły w mojej torbie w czasie wczorajszej ulewy
@Adam A rzeczywiście takie bejery też robiło się na koszulkach. Ja miałam prasowankę ze Smurfem, która zrobiła mi moja mama. Przetrwała nie jedno pranie, a ja chodziłam dumna, bo nikt nie miał takiej w okolicy.